Namalowanej jakby światłem Księżyca
Na fotografii czarno-białej, całkiem nowej,
Uwodzi urodą i gładkością lica.
Gdzie łamią się cienie, wyciągają smugi
A kształty jej pieszczą niteczki tkaniny
Tam nagle dostrzegam jakiś kolor drugi
I wzrok mój wraca do twarzy dziewczyny.
Choć gładka i chłodna w niebiańskiej piękności
W jej oczach dostrzegam ukryte wyznanie
Ze serce gorące, pragnące miłości
Schowało się tutaj, bo nie jest kochane.
*
No comments:
Post a Comment